Whisky SM – dalszy rozwój?

mccoy_blog_zdj

Szkocki trunek przez stulecia tradycji przeżył już nie jedno załamanie i nie jedną hossę. Jej historia jest bardzo ale to bardzo burzliwa. Powody takich a nie innych losów wody życia były różne. Jeśli byśmy zaczęli naszą podróż od czasów XVIII wieku to powodem wzrostu produkcji w 1736 roku była ustawa, która opodatkowała gin a whisky…nie. Wtedy zupełnie nie chodziło o smak czy jakość a tylko i wyłącznie o %. Później oczywiście ten „błąd” naprawiono – jak wiemy są 2 pewne rzeczy na świecie: śmierć i podatki.
Z momentem pojawienia się podatków wiele destylarni zeszło do podziemia. Pod koniec XVIII wieku było kilkaset nielegalnych gorzelni a tylko kilka zarejestrowanych. Były to czasy kiedy whisky robiono głównie domowym sposobem na farmach, w trudniej dostępnych miejscach by poborca podatkowy nie trafił tam zbyt szybko. Idealne miejsce w Szkocji na tego typu produkcję do region Highlands – trudno dostępny i bardzo górzysty. Do tej pory dużo miejsce to nie jest zbytnio zaludnione – wedle statystyk raptem 20 osób na kilometr kwadratowy. W tamtych czasach głównym czynnikiem rozwoju produkcji whisky były podatki. W jednym okresie podatki obniżano w innych podwyższano. W 1785 roku np. zakazano eksportu whisky z Highlands. Co to spowodowało? Otworzenie się wielu destylarni w Lowland. W połowie XIX wieku przemysł rozkwitł m.in. na skutek wielkich przychylności królowej Wiktorii a w 1863 roku dodatkowo trunkowi pomogły mszyce, które zniszczyły większość szczepów winogron. Coś przecież trzeba było pić. Jak nie wino to…
Czas rozkwitu whisky panował aż do końca XIX wieku. Zmieniły się wtedy trendy i gusta konsumentów. Zmieniło się też prawo a także wzrosły znowu podatki. W międzyczasie w USA została ogłoszona prohibicja przez Prezydenta Roosvelta i tak do 1924 roku liczba destylarni spadła do 84 a 10 lat później tylko 2 destylarnie produkowały słodową whisky. Trudno o większa liczbę nieszczęść – zagłada była blisko. Po II wojnie krok za krokiem branża rodziła się prochów niczym Feniks. W latach 60 powstawały nowe destylarnie (po wielu latach braku budowy nowych) i rynek chwycił. Jednak nigdy nie był to rynek nakierowany na SM. mccoy_blog1 Weźmy na przykład Edradour, która jeszcze w latach 80 wytwarzała whisky słodową głównie do blendów. W 2002 została sprzedana za 5 000 000 funtów i od tamtej pory proporcje zupełnie się odwróciły i w Edradour i w większości innych destylarni. Dziś mam wrażenie a nawet pewność, że teraźniejszy właściciel uśmiechnął by się gdyby ktoś zaproponował mu podobną sumę za sprzedaż tej małej gorzelni. Same magazyny są warte więcej.
Ogólnie jeśli mówimy o historii tego trunku to musimy mieć świadomość, że whisky SM nigdy nie była tak popularna jak teraz. Whisky słodowa nawet najlepszych destylarni w całości wlewana była do blendów. Aż dreszczy dostaje jak o tym myślę… 50 lat temu garstka ludzi piła SM, ciężko było je kupić gdziekolwiek. Jakiś czas temu spotkałem się ze starszą osobą z Anglii – w latach 90 zbierała miniaturki większości alkoholi. Widziałem około 100 sztuk z tej kolekcji. 36 z nich to blendy a 1 to SM. To nie przypadek. Wystarczy wspomnieć, że Scotch Malt Whisky Society powstało dopiero w połowie lat 70 i było to niewielkie grono koneserów kupujących pojedyncze beczki. By napić się czegokolwiek MUSIELI KUPIĆ beczkę. Takie to były czasy. Ogólnie rynek wtedy był nastawiony na whisky mieszane i mało kto spodziewał się zmiany. Większość najlepszych menadżerów gorzelni nie wierzyła, że to się kiedykolwiek zmieni. Jednym z pierwszych którzy w to uwierzyli to rodzina Grantsów. mccoy_blog2 Stało się to już na początku tego stulecia.
W tym momencie część destylarni produkuje głównie whisky SM. Powstają nowe inicjatywy i rozbudowy zakładów. Choćby na Islay ma powstać kolejna destylarnia (Gartbreck – mała farmerska gorzelnia) w okolicach Bowmore, Port Charlotte pewnie wróci do łask a właściciele myślą o rozbudowie dotychczasowych zakładów. W Mortlachu jest już zaplanowana rozbudowa istniejącej infrastruktury gorzelniczej warta bagatela 18 000 000 funtów zaś w Longmornie już w zeszłym roku widziałem postępujące prace. Zdjęcia powyżej.

Ta hossa ma same plusy?
Czy ten trend utrzyma się przez najbliższe lata?
Kiedy w Polsce pojawiły się pierwsze SM?
Jakie kraje wiodą prym w piciu SM? Szkoci?
Są to pytania na które będę odpowiadał w kolejnych wpisach. A może Wy drodzy czytelnicy macie jakieś przemyślenia w tym temacie.

mccoy

dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *