Szkocja z kieliszkiem w dłoni czyli…praktyczny poradnik jak zaplanować WhiskyTour

„Poniższy wpis to dłuższa wersja artykułu opublikowanego w 10 numerze magazynu Whisky

Od wielu lat obserwujemy w Polsce sukcesywny wzrost zainteresowania whisky single malt czego zapewne i Państwo mieliście okazje (a mam nadzieję i przyjemność) doświadczyć przechodząc długą drogę, która prowadziła nas przez colę w pękatej szklance do której barman dolewał whisky aż do subtelnego kieliszka z whisky single malt w środku. Jakiś czas temu takie stwierdzenia jak cask strength, single cask czy blended malt były kompletnie niezrozumiałe dla wielu z nas. Zatem teraz kiedy , zdecydowaliśmy się porzucić na dobre coca –colę a tym samym udało nam się spróbować kilkanaście a niektórym z nas może i kilkadziesiąt whisky single malt nastał wreszcie czas by poznać kraj, który pierwszy whisky produkował (wiem, wiem Irlandczycy mają inne zdanie na ten temat, każdy swoje zdanie ma 🙂 ) i dokładniej zwiedzić swoje ulubione gorzelnie.

Grzegorz i Daniel w destylarni Glendronach - WhiskyTour 2015

Grzegorz i Daniel w destylarni Glendronach – WhiskyTour 2015

Na łamach naszego portalu czytają Państwo opisy kolejnych destylarni i oglądamy przepiękne zdjęcia, które mam wrażenie w niemy aczkolwiek skuteczny sposób skłaniają nas do refleksji, której owocem może być pytanie „a może wybiorę się do Szkocji?” A zaraz po tym szybko weryfikujemy swoją bieżąca sytuację a otaczająca nas rzeczywistość przytłacza i przeraża nas obawami.. Pierwsza i podejrzewam główna obawa dotyczy ceny – bo skoro nie ma takiej wycieczki w jednym czy drugim biurze podróży to pewnie dlatego że jej cena jest wręcz astronomiczna. Niektórzy być może nie lubią „sztywnych” wycieczek i chcieliby na własna rękę coś zaplanować ALE przecież nie znają zbyt dobrze kraju, nie wiedzą gdzie warto pojechać a co warto ominąć. I ostatnia sprawa niekoniecznie najmniej ważna – odpowiedni kompan podróży. Dobrym kompanem pewnie (ba! nawet na pewno)byłaby żona nie bez powodu przecież nazwaliśmy nasz portal whiskyMyWife Jale jak ją u licha namówić na tygodniowy rajd po destylarniach przy wiecznie padającym deszczu i „rudej na myszach” skoro alternatywą są wakacje w 30 stopniowym upale i drinki z palemką? Ale spokojnie nie będziemy doradzać zmiany partnerki, mamy bowiem propozycję, która pozwoli Wam spełnić marzenie o niezwykłej wyprawie o co w Szkocji nie trudno oraz zminimalizuje powyższe obawy i umożliwi zaplanowanie własnej Whisky Tour!

Destylarnia Lagavulin

Destylarnia Lagavulin

Jeśli ten poradnik mimo wszystko nie pomoże to dajcie znać a dołączymy Was do najbliższej wyprawy Whiskymywife 🙂

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres e-mail (wymagane)

Nr telefonu

Treść wiadomości

Najtrudniejszym krokiem jest podjęcie decyzji, ale jeśli już to zrobiliście, gwarantuję iż połowa sukcesu już za Wami! Warto wiedzieć, że whisky to jeden z najważniejszych gałęzi przemysłu w Szkocji. Po pierwsze import złotego trunku przynosi wielkie pieniądze ale nie mniejsze przynoszą turyści , których głównym celem jest zwiedzenie destylarni. Rok temu kiedy byliśmy na Orkadach zdziwiło nas, że tamtejsza destylarnia Scapa nie posiada jeszcze zaplecza typowo turystycznego jak inne destylarnie ale spokojnie… właśnie je budują. W samym 2014 roku odwiedziło Szkocję 1,5 miliona turystów dla których głównym celem wizyty był szlak whisky więc nie musicie się martwić, że będzie sami. Jak dużo turystów przyjeżdża w związku z przemysłem gorzelniczym jest festiwal na Islay o nazwie Feis Ile the Islay Festival of Music and Malt –na kilka dni majowych przyjeżdża na wyspę, na której mieszka niecałe 4000 mieszkańców, prawie 20 000 osób. Na tej legendarnej dla miłośników whisky torfowej wyspie oczywiście każdy zakład posiada centrum dla zwiedzających czasami bardzo rozbudowane. W standardowej destylarni zatem na pewno znajdziemy sklepik z whisky, gadżetami a także będziemy mogli wykupić jedną z szeregu różnych Whisky Tour po gorzelni. Najprostsza (koszt ok. 4-7GBP) to 45-minutowe przejście po destylarni plus na końcu spróbowanie podstawowej whisky. Nieco dłuższa (koszt około 80GBP) to 5 godzinna wycieczka w trakcie której będziecie kopać torf czy spróbujecie kilku unikalnych dramów. Tak więc każdy znajdzie coś dla siebie! Warto wiedzieć, ze te droższe wycieczki należy rezerwować z większym wyprzedzeniem. W niektórych destylarniach dodatkowo dla wygody turystów urządzono kawiarnię lub dobrze zaopatrzona restaurację – jednym z najlepszych pomysłów na lunch na wyspie Islay jest The Old Kiln Cafe, która znajduje się w gorzelni Ardbeg.

Grzegorz Nowicki na pierwszym tle ale ważniejsze co za mną...Ardbeg!

Grzegorz Nowicki na pierwszym tle ale ważniejsze co za mną…Ardbeg!

Pierwszy raz w Szkocji byłem sam i była to podróż mojego życia. Pierwszy raz zobaczyć wrzosowiska Szkocji, piękną, dziką przyrodę a samo podążanie szlakiem nieznanych mi wtedy jeszcze destylarni było przeżyciem niezapomnianym, liczba miłych niespodzianek przerosła moje oczekiwania. Plusem samotnej podróży jest to, że nie trzeba mieć dokładnego planu bo jak gdzieś mi się spodobało to po prostu zostawałem dłużej nie martwiąc się o nocleg bo zawsze się znajdzie a jak nie to …jedną noc można się przespać w aucie, mi zdarzyło się przespać dwie ale wspominam to z łezką w oku nie jako klapę a szaloną przygodę. Taka podróż ma jednak jedną wadę, po powrocie można mocno się zachwiać na nogach… patrząc na konto. Dlatego zalecam jednak wyjazd w 2 czy 4 osoby – wtedy koszt wynajęcia auta/benzyny czy promu jeśli planujecie odwiedzić wyspy rozkłada się zdecydowanie korzystniej. Takie wycieczki organizowane są przez portal, który prowadzę raz czy dwa razy do roku dla kilku, kilkunastu osób więc jeśli zapragniecie zwiedzić kraj whisky płynący to zachęcam do kontaktu. Dobrym pomysłem jest też podróż z partnerką/partnerem, który być może wcale nie interesuje się whisky – takim osobom warto powiedzieć, iż destylarnie położone są najczęściej w urokliwych miejscach, zatokach, wyspach, wzgórzach a dookoła nawet jak nie szukamy i tak znajdziemy wspaniała zamki, pałace czy inne ślady burzliwej historii Szkocji. Znam takie pary i najfajniejsze było to , że oboje wracali szczęśliwi a co ciekawsze każdy zachwycał się zupełnie czymś innym i to jest piękne!. Częstym błędem osób wybierających się do Szkocji by zwiedzać destylarnie jest zupełne nie zwracanie uwagi na inne atrakcje, a ten kraj może zagwarantować ich sporo. Przez niezapomnianą przyrodę (dolina Glencoe, przylądek Dunnet Head, Góry Kaledońckie lub Grampiany czy kanał Kaledoński w którego skład wchodzi jezioro Loch Ness), średniowieczne zamki, fortece czy przepiękne miasta (Edynburg, Stirling ). Nie tylko warto ale i trzeba dołączyć tego rodzaju punkty do swojej check listy podróży

Doune Castle

Doune Castle

Jak zaplanować pobyt?

Ponieważ decyzja został już podjęta, mam nadzieję, że teraz jesteście już na etapie, poinformowania rodziny o swoich planach, bo przecież Szef zaakceptował wniosek urlopowy jak tylko poznał cel Waszej wyprawy albo ewentualnie spytał czy jest też miejsce dla niego 🙂 Zaczynamy teraz precyzować nasze plany, pamiętajmy, że wszystkiego za pierwszym razem nie mamy szans zobaczyć zatem należy zawęzić region naszej wyprawy. Zakładając, ze mamy od 5 do7 dni można zwiedzić całkiem spory kawałek Szkocji. Najlepszym pomysłem jest wybranie swojej ulubionej destylarni, którą koniecznie chcemy zobaczyć i wokół tego miejsca stworzyć dalszą część wycieczki. Jeśli nie możemy obyś się bez whisky z Islay to oczywiście tam skierujmy kroki zaś jeśli jest to Glenfarclas to skierujmy swe kroki to serca Szkocji czyli do Speyside. Ale kiedy wspomnienie Highland Park powoduję u Ciebie łzę wzruszenia w oku to nie ma wyjścia jak podążyć na północne wyspy. W zależności od tej decyzji proponuje na przykład wybrać jedną z 5 optymalnych tras:

  1. Tour the Islay/Campbeltown – Przez tydzień można zwiedzić wszystkie destylarnie dwóch regionów. Na samej Islay jest czynnych 8 plus zamknięta już legenda Port Ellen, w której mieści się słodownia, zaś w Campbetlown Glen Scotia, Glengyle i legendarny Springbank. Przy okazji Islay z Islay warto się wybrać się promem na Isle of Jura do destylarni…Isle of Jura. Wyspa słynie, że mieszka tam zdecydowanie więcej jeleni niż ludzi jak i z powodu powieści „Rok 1984”, którą pisał tam znany pisarz George Orwell. W takim przypadku proponuje lot do Glasgow.
Destylarnia Springbank

Destylarnia Springbank

  1. Tour the North czyli zwiedzenia regionu Highlands a szczególnie części północnej na czele z najbardziej wysuniętą na północ Highland Park, która jako jedna z niewielu nadal część jęczmienia słoduje we własnym zakresie. My już tam byliśmy – relację znajdą Państwo TUTAJ.  Samym plusem takiego planu jest zwiedzenie Orkad czyli jednej z licznych wysp (Mainland) w części północnej Szkocji – jest tam też bardzo dużo atrakcji poza whisky do których trzeba zaliczyć Skara Brae czyli najstarszą odkrytą ludzką osadę. Unikat na skalę światową a takich niespodzianek jest tam naprawdę wiele by wspomnieć tylko o Ring od Brodgar czy Maes Howe czyli neolityczny Kurhan. Oprócz destylarni Highland Park na wyspie jest też Scapa a po drodze można będzie zobaczyć takie słynne destylarnie jak Glenmorangie, Dalmore, Balblair, Clynelish czy zamkniętą już Brorę. Na pewno starczy też czasu by na chwilę zajrzeć do Speyside i zerknąć na kilka z ponad 50 destylarni. Proponowany lot do Aberdeen.
Destylarnia Highland Park

Destylarnia Highland Park

  1. Tour the Speyside – to chyba najłatwiejsza pod względem logistycznym wyprawa. Region Speyside to najwięcej destylarni na metr kwadratowy i ponad połowa destylarni jakie znajdziemy na szkockiej ziemi. Często będziemy spotykać tam rondo na którym w każdym kierunku będą drogowskazy na konkretne destylarnie. A jest w czym wybierać by wspomnieć tylko o Glenfarclas, Glenfiddich, Benriach czy Macallan. Chyba najbardziej polecamy Benriach o czym mówi ten FILM. Jak najbardziej można zarezerwować nocleg w jednym miejscu i traktować ją jako bazę wypadową do kolejnych destylarni. Proponowany lot do Aberdeen.
Grzegorz Nowicki i beczki w Benriach

Grzegorz Nowicki i beczki w Benriach

  1. Tour the Lowlands – region kiedyś obfitował w wiele destylarni podobnie zresztą jak Campbeltown ale do czasów bieżących przetrwały tylko 4 takie jak Auchentoshan, Glengoyne, Glenkinchie czy Bladnoch. Można tez odwiedzić nowo powstałe takie jak Ailsa Bay czy już zamknięte ze wspaniałą historię takie jak St. Magdalene (teraz jest tam osiedle mieszkaniowe) czy zniszczony Rosebank. Na pewno też warto udać się w kierunku północy gdzie w niedalekiej odległości są tak znakomite destylarnie jak Edradour (punkt obowiązkowy – piękna farmerska gorzelnia a jednocześnie jedna z najmniejszych w Szkocji), Deanston czy Aberfeldy. Proponowany lot do Edynburga by przy okazji koniecznie zwiedzić piękną i niepowtarzalną stolicę Szkocji. Może też tak Wam się spodobać, ze…nie wyruszycie dalej. Polecamy zobaczyć naszą wizytę w destylarni GLENGOYNE.
Whiskymywife na pierwszym planie a w tle Glengoyne

Whiskymywife na pierwszym planie a w tle Auchentoshan

  1. Tour the Islands – mniej nie znaczy gorzej. Przy tej opcji zobaczymy chyba najpiękniejszą wyspę w Szkocji ( a jest ich około 800!) czyli wyspę Sky i mieszczącą się tam destylarnię Talisker, popłyniemy na Mull by zobaczyć pięknie położone Tobermory (film z tej destylarni TUTAJ. ) a przy okazji zobaczymy takie destylarnię jak Oban czy Ben Nevis. Proponowany lot do Glasgow.

 

Whiskymywife przed destylarnią Tobermory

Whiskymywife przed destylarnią Tobermory

Oczywiście nie są to jedyne możliwe trasy bo można wymyślić jeszcze kilkanaście ale wydają się one na pierwszą naszą wyprawę optymalne i każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie. Przestrzegam przed jednym – nie róbmy zbyt intensywnych etapów naszej wyprawy bo skończy się to wiecznymi opóźnieniami i zdenerwowaniem. Naprawdę czasami mniej znaczy lepiej tym bardziej, że jak w dziesiątej destylarni wykupimy podstawowe zwiedzanie i spotkamy kolejnego studenta(kę), która mówi dokładnie to samo co 9 osób wcześniej możemy się delikatnie znudzić. A naprawdę co do zasady proces produkcji we wszystkich destylarniach jest podobny dlatego warto wybierać ciekawsze miejsca, które najczęściej wiążą się z dużo ciekawszą degustacją czy osobą menagera jak przewodnika, który naprawdę może opowiedzieć ciekawe rzeczy zwłaszcza, że pracuje w tym miejscu kilkadziesiąt lat. W niektórych miejscach można wykupić nawet 4-5 godzinne zwiedzanie razem z piknikiem, wycieczką do źródła wody czy wykopywaniem torfu co dodatkowo pozwala zaoszczędzić destylarni na sile roboczej 🙂 Polecamy też degustację u niezależnych botlerów – my byliśmy na przykład w Gordon & MacPhail i polecamy – opis znajdziecie TUTAJ.

Najważniejszy sklep Gordon &MacPhail - jednocześnie jeden z ciekawszych pokoi do degustacji w Szkocji

Najważniejszy sklep Gordon &MacPhail – jednocześnie jeden z ciekawszych pokoi do degustacji w Szkocji

 

Warto też na swojej drodze znaleźć i odwiedzić znane Puby z whisky – często na miejscu można spotkać i fachową obsługę ale przede wszystkim znakomicie zaopatrzony bar na widok, którego często będziemy od razu pytali barmana czy ma jakieś miejsca noclegowe – szczególnie jak tego dnia dane będzie nam prowadzić auto. Do takich przybytków należą na pewno Highlander Inn w Craigellachie, Pot Sitll w Glagow czy Amber Restautrant w Edynburgu. Inna rzecz, że nie spodziewajmy się, że w każdym barze w Szkocji (nawet jeśli mają niesamowita kolekcję whisky) przyjmą nas profesjonalnym kieliszkiem czy wielką wiedzą na temat tego trunku. Co do zasady dla większości Szkotów kupowanie butelki whisky w cenie powyżej 50GBP jest dziwactwem i rozrywką dla turystów z kontynentu, której miejscowi często do końca nie rozumieją.

Bar Whiski w Edynburgu

Bar Whiski w Edynburgu

Transport:

Do Szkocji bez problemu dostaniemy się samolotem, bez problemu bo loty obsługuje kilku przewoźników a wylot jest możliwy już z kilkunastu miast Polski. Przy odpowiednio wcześniej rezerwacji w 2 strony z bagażem można kupić bilety nawet poniżej 500 zł. Destylarnie są rozsiane po całej Szkocji zatem jakiegokolwiek regionu byśmy nie wybrali należy mieć wypożyczone auto – bez tego trudno będzie odwiedzić niektóre miejsca mimo, że transport publiczny w Szkocji jest na wysokim poziomie.   Wypożyczenie auta w zależności od wielkości, klasy kosztuje nawet od 100 GBP do 600 GBP za tydzień. Benzyna droższa niż w Polsce ale nie są to dramatyczne różnice. Tak czy inaczej przypominam, iż warto jechać w 2 a najbardziej optymalnie w 4 osoby by koszty się rozłożyły. Oczywiście wszyscy wiemy, że ruch jest tam zupełnie inną częścią jezdni ale można się szybko przyzwyczaić – ewentualnie grożą nam siniaki na prawej ręce, którą co chwila będziemy chcieli zmieniać biegi a będziemy napotykali…drzwi. Jednak po jednym dniu zapominamy już zupełnie o ruch prawostronnym a o ruchu lewostronnym przypominają tylko siniaki z dnia pierwszego 🙂

WhiskyTour 2015 i nasze auto na tle Balblair

WhiskyTour 2015 i nasze auto na tle Balblair

Kiedy już dotrzemy na miejsce warto być gotowym na wiele sytuacji jakie zdarzyć się mogą. Do tej pory pamiętam nocne zwiedzanie byłej destylarni Port Ellen, z moim kolegą gdzie ostatecznie legły w gruzach nasze wyobrażenia o dbałości o każdy p.p.m. (współczynnik „torfowości” whisky – z angielskiego part per milion ) suszonego jęczmienia na zamówienie różnych destylarni. Zwiedzenie tego legendarnego miejsca nocą, dorzucanie torfu do pieca i zerknięcie w każdy kąt było czymś bezcennym. A jeszcze ciekawsza była nocne rozmowy polsko-szkockie kiedy okazało się, że ulubionym trunkiem pracowników jest…żubrówka a mój kompan nie znający ani słowa po angielsku swobodnie rozmowie z tubylcami:)

Islay i Port Ellen widziana z promu

Islay i Port Ellen widziana z promu

Ogólnie nocne zwiedzanie destylarni nie jest czymś wyjątkowym – trzeba pamiętać, że co do zasady owe zakłady, nie mają zaawansowanej ochrony a miłośnicy whisky niejednokrotnie przyjmowani są z otwartymi ramionami nawet już po oficjalnym zamknięciu. Takie zwiedzanie jest zdecydowanie ciekawsze a na pewno bardziej zaskakujące niż to oficjalne. W takim przypadku możemy być pewni, że oprowadza nas prawdziwy fachowiec bo jest to po prostu pracownik zajmujący się produkcją whisky. Do tej pory pamiętam jak w kilka osób wracając do hotelu już późną porą stwierdziliśmy, że podjedziemy na 5 minut do jednej destylarni położonej w centrum Speyside. Na miejscu okazało się, że spędziliśmy tam prawie 2 godziny i zostaliśmy bardzo profesjonalnie oprowadzeni w każde możliwe miejsce i do tej pory pamiętam chwile ciekawych spostrzeżeń o które trudno byłoby przeczytać w książkach czy znaleźć w Internecie. A na końcu (co jest totalnym złamaniem zasad i prawa w Szkocji) specjalnie dla nas otworzono beczkę byśmy mogli na miejscu spróbować kilku dramów i zabrać ze sobą sporą buteleczkę. Innym razem podobną sytuację mieliśmy w destylarni Tomatin – zajechawszy już po zmroku kręciliśmy się po destylarni. Po chwili spotkaliśmy menadżera produkcji, który zamiast nas po prostu wyprosić to zaproponował, że nas sam oprowadzi po każdym zakątku zakładu. Mogliśmy wszędzie wejść i skwapliwie to wykorzystaliśmy robiąc sobie m.in. zdjęcia w kadzi zaciernej czy próbując brzeczki. W innym zakładzie już na oficjalnym zwiedzaniu tak dobrze się nam rozmawiało z przewodnikiem, że ten na koniec zniknął na kilkanaście minut i wrócił z …kilkoma samplami, których nigdy i za żadne pieniądze nie moglibyśmy kupić a wierzcie mi były wart każdej ceny. Warto po prostu z ludźmi w destylarniach rozmawiać, mówić o swoich doświadczeniach a bardzo często będzie to przyjęte ciepło i zwiedzanie będzie zdecydowanie ciekawsze. Pamiętajmy też, że dla wielu osób destylarnia, która dla nas jest czymś zupełnie wyjątkowym jest po prostu zakładem pracy a dana osoba zupełnie nie lubi whisky a jeśli już to lubi tą najtańszą z…colą. W takim przypadku kiedy opowiadałem mu historię fenomenalnych dla mnie whisky z lat 60 patrzył na mnie jakbym był cały zielony i miał gdzieś czułki na głowie.

Whiskymywife w GlenGarioch przy beczce z której napełnialiśmy własną  butelkę!

Whiskymywife w Glen Garioch przy beczce z której napełnialiśmy własną butelkę!

I tak można by tak pisać jeszcze przez wiele stron ale chciałbym zostawić trochę miejsca dla innych bardziej doświadczonych autorów czy ciekawe stałe rubryki jakie mają swe miejsce na łamach Whisky Magazynu. Szkocja jest tak ciekawym miejscem, że chciałoby się wspomnieć i dokładniej opisać jeszcze wiele destylarni jak i innych atrakcji do końca z whisky nie związanych. Po prostu WARTO – więc kończ drogi czytelniku w końcu czytać ten przydługi artykuł i bierz się za planowanie!

Miłych wrażeń życzę w trakcie zwiedzania Szkocji …z kieliszkiem w dłoni!

 

A my zachęcamy do zgłaszania się na nasze degustacje z cyklu WhiskyBreak czyli wieczór w doborowym towarzystwie. Dobra zabawa gwarantowana – Szczegóły TUTAJ.

Zgłoszenia poniżej:

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres e-mail (wymagane)

Nr telefonu

Treść wiadomości

 

mccoy

dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *